Ależ to był miesiąc! Tyle się u nas wydarzyło, że aż szkoda, że listopad już się skończył.
Pierwszym wielkim wydarzeniem było wyjście do teatru. Już sama podróż była dla nas emocjonująca – spacer w parach, bezpieczna jazda metrem, rozmowy o tym, co zobaczymy i kto z nas będzie pierwszy raz w prawdziwym teatrze. Kiedy weszliśmy do środka, od razu poczuliśmy, że to miejsce jest trochę magiczne. Wysokie ściany, niebieskie fotele i ogromna scena sprawiły, że poczuliśmy się wyjątkowo.
Gdy zgasły światła, zrobiło się jednocześnie cicho i bardzo ekscytująco. Przedstawienie było pełne humoru, ruchu i kolorów. Aktorzy zaglądali w naszą stronę, jakby chcieli sprawdzić, czy słuchamy uważnie – oczywiście, że tak! Niektórzy z nas nawet otwierali usta ze zdziwienia. „Orecchio, brat Pinokia” to historia o tym, że warto wierzyć we własne pasje i podążać za głosem serca. Po spektaklu aktorzy wyszli specjalnie dla nas na scenę i rozmawiali z nami o marzeniach – to w ramach projektu „Klasa Guliwera”. Długo jeszcze opowiadaliśmy sobie, która scena była najśmieszniejsza, kto miał najfajniejszy kostium i czy chcielibyśmy kiedyś stać na scenie.
„Koncert dla Polski” był pełen wzruszeń. Przed występem bardzo się stresowaliśmy, ale potem – daliśmy wszystko z siebie. Kochamy Polskę, a akademia była wyrazem naszego patriotyzmu.
Kolejnym wydarzeniem był koncert z cyklu „Legendy polskie”. Poznaliśmy legendę „O krakowskich gołębiach”. Muzyk przyszedł z wielkim instrumentem – kontrabasem. Najpierw zapoznaliśmy się z budową instrumentu. Kiedy rozległy się pierwsze dźwięki kontrabasu, wiedzieliśmy już, że to nie przelewki – grał tak, że aż drgała podłoga, poczuliśmy, jak muzyka rozchodzi się po całej sali. Narrator opowiadał legendę, a kontrabas malował ją dźwiękami. Na koniec mogliśmy klaskać w rytmie i wspólnie tworzyć małą muzyczną zabawę.
„Pożegnanie jesieni” – przedstawienie w wykonaniu naszych rodziców. Kolorowe, wesołe, cudowne – dziękujemy.
A potem nadszedł dzień, w którym zamieniliśmy się w małych kucharzy. Tym razem przygotowywaliśmy jogurt bananowy – zdrowy, pachnący i oczywiście bardzo pyszny. Najpierw dokładnie obejrzeliśmy banany i wymyślaliśmy, do czego jeszcze mogłyby się przydać w kuchni. Potem każdy dostał swoje zadanie: jedni myli, inni kroili, ale każdy mógł blendować. Najwięcej frajdy sprawiło nam rozgniatanie bananów – śmialiśmy się, że wyglądają jak błotko, tylko pachną dużo lepiej! Kiedy wszystko dokładnie wymieszaliśmy, powstał kremowy jogurt, który smakował nam tak bardzo, że niektórzy pytali, czy można go robić codziennie.
I na sam koniec – złożyliśmy wizytę policji. Ale o tym w kolejnym wpisie…
To był miesiąc pełen wrażeń: artystycznych, muzycznych i kulinarnych. Nauczyliśmy się nowych rzeczy, zobaczyliśmy coś zupełnie innego i zrobiliśmy coś samodzielnie. I chyba właśnie to najbardziej lubimy – kiedy każdy dzień przynosi coś nowego, a my możemy czuć się jak bohaterowie własnych małych przygód.
TEATR GULIWER
W drodze do teatru.
Na widowni.


Podczas antraktu zwiedziliśmy teatr.
Tylko dla nas w ramach projektu „Klasa Guliwera”.
W drodze do przedszkola.
KONCERT DLA POLSKI
Zawsze z biało-czerwoną.
KONCERT W PRAEDSZKOLU – „LEGENDA O KRAKOWSKICH GOŁĘBIACH”
Nadchodzi muzyk z kontrabasem.
Poznajemy instrument.
Szukamy duszy.
NIESPODZIANKA – SPEKTAKL W WYKONANIU RODZICÓW
To było piękne pożegnanie jesieni.
ROBIMY JOGURT BANANOWY
Składniki.
Myjemy owoce.
Chwila zabawy w muzyków.
Kroimy, otwieramy, blendujemy.
Nasze dzieło.
Degustacja.
